Podsumowanie roku 2016 w technologiach informatycznych dla niewidomych

Od kilku lat zaobserwować można powolne wyhamowywanie rozwoju technologii specjalistycznych, z których korzystają osoby niewidome. Wbrew pozorom nie jest to w sumie zła informacja. Coraz więcej smartfonów, systemów operacyjnych i aplikacji już na bazie projektowania posiada zaimplementowane lepsze lub gorsze opcje dostępności, dzięki czemu coraz więcej osób skłania się ku darmowym, bądź dostępnym za niewielką dopłatą, rozwiązaniom programowym wbudowanym w komputery i telefony. Z tego powoli zaczynają sobie dopiero zdawać sprawę czołowi producenci specjalistycznego sprzętu i oprogramowania. Czas pokaże, co wymyślą i czy to nie za późno. Mimo entuzjazmu dla włączania dostępności w główny nurt technologii, Daleki jestem od wieszczenia upadku firm specjalistycznych. To na pewno jeszcze nie ten czas, choć sporo w najbliższych latach będzie się musiało zmienić. Póki co innowacji nie ma, za to ciekawie ewoluują rozmaite rozwiązania brajlowskie. W większości dalej są drogie, ale i to w jakiejś mierze ulega zmianie. Dlatego to właśnie od nich, a nie opisu zmian w dostępności systemów mobilnych, rozpocznę przegląd tegorocznych nowości.

BrailleNote Touch, czyli notatnik i tablet z wyświetlaczem brajlowskim

BrailleNote to od lat synonim bardzo stabilnego, dobrze wykonanego i długo wspieranego notatnika brajlowskiego. Jego wcześniejsze wersje nie były dostępne w Polsce, za to zaprezentowana wiosną tego roku podczas konferencji CSUN nowość dostępna jest już w naszym kraju. Jest to mniej więcej 10-calowy tablet z systemem Android, procesorem 1.2 GHZ, pamięcią wewnętrzną 16 GB i aparatem 8 Mpx. BrailleNote kontynuuje najlepsze wzorce poprzedniej serii notatników Apex, a za razem próbuje wytyczyć nowy sposób pracy niewidomego użytkownika. Najogólniej rzecz ujmując, 18 albo 32-znakowa linijka brajlowska oczywiście pozostaje, ale w podstawowym wariancie, zamiast brajlowskiej, bądź normalnej klawiatury, mamy do czynienia z gładką powierzchnią tabletu. Pełni ona dwojaką rolę. Osobie widzącej pozwala przy wyłączonym screenreaderze na interakcję z tabletem, osobie niewidomej również pozwala na jego normalne używanie przy czym główną nowością jest tutaj możliwość pełnego sterowania urządzeniem, za pomocą pisania na ekranie dotykowym, niemal w jego każdym miejscu. Można używać wszystkich dziesięciu palców do pisania, otwierania aplikacji i nawigacji po ekranie. Na szczęście można używać bardzo dobrej sprzętowej klawiatury brajlowskiej, która jest częścią etui i stanowi nakładkę na tablet. Nie sprawdziły się przy tym pogłoski, że będzie to dodatkowo płatne akcesorium. Nawigacja odbywa się w typowy dla notatników brajlowskich sposób: klawisze przywoływania kursora, akordy ze spacją, Enterem i BackSpace.

Urządzenie jest zaopatrzone w starą wersję Androida, bo 4.4 KitKati syntezę Acapela, a do tego zestaw specjalnych aplikacji, takich jak przeglądarka (KeyWeb), klient E-mail (KeyMail), edytor tekstów (KeyWord) i odtwarzacz DAISY/mP3 (programowy Victor Reader). Wszystko zostało tak przygotowane, by można było korzystać z dobrodziejstw notatnika również za pomocą szeregu skrótów klawiszowych, znanych już z wcześniejszej serii notatników Ponadto standardowo korzystać można z zewnętrznych aplikacji, które znajdują się w sklepie Google Play.

Już teraz notatnik dostępny jest w polskiej wersji językowej i można go kupić w firmie Harpo. Tańsza 18-znakowa wersja kosztuje 15.199 zł, a 32-znakowa 25.199 zł.

ElBraille, czyli brajlowski netbook Freedomu

W tym samym czasie, co nowy BrailleNote, Freedom Scientific w porozumieniu z szerzej nieznaną rosyjską firmą EliteGroup, postanowił zaoferować końcu: komputer brajlowski, jednakże inaczej pomyślany, niż kiedyś opisywany w Tyfloświecie i Tyflopodcascie, francuski EsyTime. Tym razem znany i popularny mały monitor brajlowski Focus 14 Blue, został przyłączony do niewielkiego netbooka bez ekranu, który jest czymś na kształt „bazy” – stacji dokującej. W ten sposób powstał ElBraille. Aż szkoda, że podczas projektowania Focusa 14, nie przewidziano dla niego specjalnego złącza dokującego do komunikacji z innymi urządzeniami. Na szczęście Producent ElBraille’a wybrnął z tego całkiem dobrze i gdy Focus 14, w raz ze stacją dokującą, zamocowany jest w specjalnym futerale, to połączenia w ogóle nie widać i wszystko robi wrażenie stabilnego i przemyślanego rozwiązania.

Specyfikacja techniczna ElBraille’a nie jest zachęcająca, ale podobno Windows 10 32-bit, który zarządza netbookiem, sprawuje się jak na jego parametry, całkiem nie najgorzej.

ElBraille może się przydać uczniom, studentom, pracownikom umysłowym, osobom z problemami słuchowymi. Zadowoleni mogą być Ci, dla których mobilny monitor brajlowski połączony przez BlueTooth z IPhone’em to jednak za mało, a normalny, nawet niewielki laptop, jest zbyt duży. Trudno stwierdzić, jak wygodnie będzie się pracować, korzystając z ElBraille’a,. wszakże piszemy na nim zasadniczo używając brajlowskiej klawiatury Focusa 14. Stąd szybkie pisanie i znajomość wielu akordów (kombinacji brajlowskich punktów ze spacją) będzie wręcz niezbędna do prawidłowej i efektywnej pracy. Oczywiście można dokupić sobie i używać osobnej standardowej, choćby niewielkiej klawiatury na BlueTooth, ale czy wtedy jest sens zaopatrywać się w ElBraille’a.

JAWS z całą pewnością pozwala na efektywną pracę w systemie Windows, przy użyciu tylko monitora brajlowskiego, ale to nie oznacza, że taki sposób pracy jest bardzo efektywny, a przede wszystkim typowy dla przeważającej większości użytkowników. Czas pokaże, jak ElBraille będzie się sprzedawał i na ile zyska uznanie niewidomych na świecie.

Orbit Reader. W reszcie tani monitor brajlowski

Od kilku lat mówi się coraz głośniej o ponownej potrzebie upowszechniania zapisu brajlowskiego. Poza smartfonami, z których w pewnych sytuacjach korzysta się lepiej za pomocą monitorów brajlowskich, do promocji elektronicznego zapisu brajlowskiego przyczynić się ma obecność coraz tańszych wyświetlaczy brajlowskich. Prace te są prowadzone na kilku polach, a jeden z ich efektów właśnie poznaliśmy.

Pod auspicjami APH zaprojektowany został 20-znakowy monitor brajlowski, nazwany Orbit reader. Odznacza się niską ceną, wbudowanym prostym notatnikiem i niestety brakiem klawiszy przywoływania kursora, co może znacznie zniechęcić potencjalnych nabywców tego urządzenia. Do tego dochodzi wolne odświeżanie komórek brajlowskich oraz niemożność współpracy Orbit Readera z czytnikami ekranu,. Niby ma to wynikać z prostszego procesu produkcji, a jednocześnie znacznie tańszej, niż gdzieindziej, ceny urządzenia. Nowo powstały monitor nie jest więc zaawansowany technicznie i raczej jest przeznaczony dla początkujących adeptów brajla, uczniów i osób, którym zależy tylko i wyłącznie na czytaniu i ewentualnie przygotowywaniu rostych notatek.

O notatniku za wiele nie wiemy. Wspomniano jedynie o wielkości pliku tekstowego, odpowiadającej kilkunastu stronom w pliku MS-Word, jako maksymalnie optymalnej. Nie należy więc się spodziewać, że można będzie czytać duże teksty w tym urządzeniu, raczej drobne notatki, artykuły, czy pojedyncze rozdziały. Tak czy inaczej dobrze się stało, że powstał taki monitor. Jeszcze jedna dobra wiadomość dla polskiego rynku. Orbit Reader, dzięki temu, że dystrybucją w Europie zajmuje się RNIB, będzie dostępny w Polsce, za pośrednictwem firmy Altix. Ceny jeszcze nie znamy, ale przyjmijmy, że będzie on kosztował maksymalnie 5.000 zł.

Screenreadery dla systemu Windows w 2016 r.

Od pewnego czasu czytniki ekranu nie rozwijają się już tak mocno, jak kiedyś. Raczej starają się sprawnie nadążać za nowymi możliwościami systemu Windows 10 i innych aplikacji Microsoftu. Głównie wokół usprawnień w pracy z najnowszym Windowsem, obsłudze przeglądarki Edge, wbudowanej Poczty, większych możliwości interakcji w dokumentach Word i Excel, lepszej pracy z ITunes, koncentrowały się w tym roku 4 kolejne „kwartalne” wersje darmowego czytnika ekranu NVDA. W końcu pojawiła się polska tablica wprowadzania (twzw. Wejścia), dzięki któremu za pomocą monitora brajlowskiego można standardowo wprowadzać polskie znaki.

W podobnym kierunku, co NVDA, rozwija się program JAWS. Jego najnowsza wersja, oznaczona numerem 18,nie przynosi jakiś rewolucyjnych, ani nawet bardzo ciekawych i istotnych zmian. To pierwsza wersja jAWSa, której nowości liczą sobie raptem kilka pozycji. Można powiedzieć, że to dobrze. Nie tylko Ja narzekałem na przeładowanie programu nowymi – niekoniecznie dobrze pomyślanymi i istotnymi funkcjami. Problem jednak w tym, że te stosunkowo niewielkie nowości, to trochę mało. Kto wie, czy nie dochodzimy do sytuacji, w której trudno coś nowego wymyślić w dziedzinie rozwoju screenreaderów, nie rezygnując z uprzednio przyjętych założeń obsługi programu, a tym samym jego projektowania. Mimo to pewne ciekawe funkcje zostały poprawione, a inne znacznie zmienione. JAWS ma teraz jeszcze lepiej pracować z ekranami dotykowymi i wspierać różne elementy windows 10. zyskuje teraz lepszą obsługę znacznikówi) ARIA w aplikacjach internetowych. Ograniczenie wirtualnego kursora do obszaru okna dialogowego w aplikacjach WWW ma pomóc w ich łatwiejszej obsłudze. Do tego wprowadzone zostało tzw. „Echo myszy”, czyli możliwość automatycznego odczytywania tekstu, w miarę przesuwania myszy (funkcja dla nauczycieli, albo osób choć trochę widzących). Poprawie uległy wbudowane głosy, których jest więcej i są szybsze. W reszcie użytkownicy JAWS’a doczekali się funkcji, dzięki której możliwy stał się eksport oraz import wszystkich, albo części ustawień użytkownika, do i z jednego pliku, który stanowi kopię zapasową ustawień. Warto odnotować, ze w końcu, po raz pierwszy w historii polonizacji JAWS’a, otrzymaliśmy jego polską wersję językową, jeszcze w stadiu testowym Beta

Trzeci z „wielkiej trójki” screenreaderów – Window-Eyes, wciąż jest obecny na rynku, ale jego znaczenie z każdym rokiem spada. Jego nowa wersja 9.5 to tak naprawdę duża aktualizacja, która wnosi szereg koniecznych do normalnej pracy, ale jednak tylko poprawek. Dzięki nim, programu można używać w miarę sensownie, również w Windows 10 i nowym pakiecie MS Office.

Na koniec informacja, która na razie nie znaczy jeszcze nic, ale za czas jakiś pewnie zaowocuje pewnymi przetasowaniami w portfolio rozmaitych urządzeń i oprogramowania dla osób z wadami wzroku. By móc lepiej sobie radzić na coraz trudniejszym specjalistycznym rynku, firmy: Ai Squared, Freedom Scientific i Optelec utworzyły konsorcjum VFO Group. Jego zadaniem będzie tworzenie w ramach technologii asystujących jak najlepszych rozwiązań na rynku. Co to oznaczaw praktyce, do końca nie wiadomo. Za pewne część urządzeń będzie się rozwijać, a inne marki być może za czas jakiś przestaną być kontynuowane. Nie wiem oczywiście, czy tak będzie na pewno, ale nie trudno sobie wyobrazić sytuację, w której na rynku zostaje screenreader JAWS dla niewidomych i Zoom Text Fusion dla osób słabowidzących i szczątkowo widzących, zaś Window-Eyes oraz Magic – programy nie aż tak popularne i nierokujące, zostaną zepchnięte w niebyt. Abstrahuję w tym momencie od rozwiązań darmowych, choć myślę, że i Narrator Microsoftu, i NVDA dalej będą się rozwijać.

Systemy mobilne. Apple IOS i Mac OS Sierra

Systemy mobilne Apple’a nie rozwijają się już tak mocno w zakresie dostępności, co nie zmienia faktu, że nowa – dziesiąta wersja systemu IOS to mimo wszystko szereg zmian i nowości, raczej pozytywnych. Podobnie, jak to ma miejsce w Androidzie, wprowadzone zostały 2 nowe głosy dla języka polskiego: Krzysztof i Ewa. W końcu użytkownicy nie muszą używać tylko jednego głosu i mają większy wybór. Wprowadzony został w końcu Słownik Wymowy, do którego można wprowadzać błędnie wypowiadane przez syntezę wyrazy, oraz ich prawidłowe odpowiedniki. Będzie można w końcu bezkolizyjnie odtworzyć muzykę poprzez głośniki blueTooth, nie rezygnując przy tym ze standardowego sterowania VoiceOverem, słyszalnym tylko z głośniczka telefonu, albo IPada. Pojawiła się też niezależna od VoiceOvera funkcja czytania tekstu zawarta w opcjach dostępności pozwala teraz dodatkowo na lepsze wzrokowe śledzenie odsłuchiwanego tekstu, dzięki podkreśleniu aktualnie czytanego zdania. Kilka nowości pojawiło się też dla osób słabowidzących. Pierwsza z nich – „lupa”, Dzięki aparatowi IPhone’a, albo IPada, pozwala korzystając z lampy błyskowej, powiększyć obraz, skorzystać z jego zamrożenia, zablokowania ostrości i zwiększenia kontrastu dla lepszej widoczności tekstu. Ponadto pojawiły się nowe ustawienia kolorów dla różnych wad wzroku, w tym możliwość zmiany barwy całego wyświetlanego tekstu. niezależna od VoiceOvera funkcja czytania tekstu zawarta w opcjach dostępności pozwala teraz dodatkowo na lepsze wzrokowe śledzenie odsłuchiwanego tekstu, dzięki podkreśleniu aktualnie czytanego zdania.

W dalszym ciągu rozwija się Seeing Assistant i inne wyspecjalizowane aplikacje. Istotną nowością było pojawienie się długo oczekiwanej wersji 4.0 czytnika książek Voice Dream Reader. Niestety pokładane w niej nadzieje nie do końca się spełniły. Aplikacja zyskała szereg nowych funkcji, z których nie wszystkie działają, albo początkowo działały, tak jak to było zapowiedziane.  Z istotnych nowości wymienię, synchronizację poprzez ICloud (spowalnia działanie programu, szczególnie na starszych urządzeniach), możliwość sortowania książek w Bibliotece (wg źródła pobierania, folderu, z flagą itp.), prawidłowy wygląd plików PDF (funkcja podglądu dla osób korzystających ze wzroku), odczyt plików RTF, rozszerzenie, które umożliwia zapisanie do Biblioteki VDR strony z Safari.

System Mac OSSierra nie zyskał jakiś dużych spektakularnych nowości, jeżeli chodzi o VoiceOver, przy czym trzeba podkreślić, że postawiono na niwelowanie różnych drobnych błędów i na stabilność pracy. Czy to się powiodło, trudno do końca powiedzieć. Sporo usprawnień rzeczywiście zostało zauważonych, niestety inne – już wieloletnie problemy, wciąż nie zostały rozwiązane.

System Android

To nie był przełomowy rok dla dostępności Androida. Jeszcze nie, choć wszystko zdaje się iść w dobrą stronę. TalkBack lepiej obsługuje przeglądarkę internetową oraz sprzętowe klawiatury, za których pomocą można zrobić naprawdę dużo. W stadium testów są nowe wersje TalkBacka, które mają działać o wiele lżej i być zbliżone do jakości obsługi, znanej z iOS. Ma na to wpływ dostępność, jeszcze głębiej wbudowana w cały system, ale to dopiero od najnowszej wersji 7.0.

Odtwarzacze specjalistyczne

Niestety w tym roku nie zanotowałem żadnych istotnych nowości w tej gałęzi urządzeń. Wygląda na to, że choć odtwarzacze specjalistyczne na pewno nie znikną z rynku, to ich popularność z każdym rokiem maleje.

Na zakończenie

To nie był przełomowy rok, jeżeli weźmiemy pod uwagę jakąś szczególnie nową ideę w świecie tyflotechnologii. Mimo to pojawiły się na świecie rozwiązania brajlowskie, które po raz pierwszy czerpią z potencjału otwartych systemów: BrailleNote touch z androida oraz ElBraille z Windowsa 10. To dobra prognoza. Co więcej, po raz pierwszy, tegoroczne nowości w przeważającej mierze pojawiły się w Polsce i dostępne są już w języku polskim.

Dostępność, choć wciąż nieobecna w wielu aplikacjach, coraz bardziej istotna staje się w tych najczęściej używanych. Za przykład niech posłuży nam Microsoft, którego aplikacje dla systemów mobilnych są ulepszane, jeżeli chodzi o wsparcie dla klawiatur, opisywanie graficznych etykiet, zwrotne informacje dodatkowe. Nie gorzej jest w systemie Windows 10 i co więcej, zapowiedzi aktualizacji na kolejny rok zwiastują znaczny postęp w rozwoju i przydatności systemowego Narratora. Kto wie – może za rok, pisząc o czytnikach ekranu, poświęcę i Narratorowi osobny akapit. Oby nacisk na zapewnienie dostępności się utrzymał, a jeszcze lepiej, by wzrastał z każdym rokiem.

 

 

 

Artykuł dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Ukazał się w najnowszym numerze kwartalnika Tyfloświat.

 

 

Napisz odpowiedź