Podsumowanie 2015 r. Odtwarzacze książek

Od czasu, gdy coraz więcej ludzi używa smartfonów, wyspecjalizowane odtwarzacze DAISY nie są już tak bardzo popularne. Ma na to również wpływ ich wysoka cena, stosunkowo mała funkcjonalność oraz ich dosyć duża zawodność, co nie znaczy, że na tym rynku nie dzieje się zupełnie nic.

Firma E.C.E.., zaczęła sprzedawać nowy odtwarzacz DAISY o nazwie Orion.To niewielkie urządzenie, cenowo zbliżone do tańszego nieprodukowanego już modelu BookSense’a i oferujące naprawdę dużo. Odtwarza wszystkie popularne formaty tekstowe z PDF i E-PUB włącznie, wszystkie popularne formaty audio, posiada 5 głosów Ivona, do tego mniej pożyteczne, ale ciekawe akcesoria: radio, kompas, transmiter FM. Jedyną wadą Oriona jest krótki czas pracy na jednym ładowaniu baterii, bo wynosi za ledwie ponad 6 godzin. To bardzo mało, niemniej trudno się temu dziwić, jeśli uzmysłowimy sobie, jak małe to urządzenie. Mimo to jego głośniczek jest całkiem donośny i generuje przyjemny dźwięk, chociaż niestety mowa syntezy Ivona jest jakaś mniej wyraźna, niż w wersji desktopowej. Może to tylko złudzenie, ale w internetowych dyskusjach kilka osób zwróciło uwagę na ten problem. Może więc jest coś na rzeczy.

Tak się jakoś stało, że omawiane tu odtwarzacze stały się od pewnego czasu bardzo drogie, tak że ich cena dorównuje, a czasem nawet przewyższa cenę smartfonów z najwyższej półki. Jedynie Orion oraz Czytak Plus zostały w segmencie urządzeń, których cena wynosi niecałe 1500 zł. PlexTalk Pocket Linio, który Jest już od jakiegoś czasu na rynku kosztuje około 2400 zł i może być doborem z uwagi na dostęp do DAISY On-line i dobrze zoptymalizowaną, wyraźną i naprawdę przyjemną syntezę Acapella Ania, która w PlexTalku działa chyba najlepiej i najmniej przeszkadza. .

Niestety nowe odtwarzacze HIMS: wprowadzony jeszcze w 2014 r. Blaze EZ i nowy Blaze ET, który miał być nadzieją dla zaawansowanych czytelników, kosztują bardzo dużo, bo ponad 3000 zł. Ich wyróżniającą się cechą, jest aparat fotograficzny i wbudowany moduł OCR. Trudno wypowiadać mi się autorytatywnie na temat jakości rozpoznawania tekstu. Zależy to od wprawy i precyzji, której osiągnięcie przez kogoś całkowicie niewidomego, choć możliwe, bywa trudne i nigdy nie jest na 100% pewny efekt podjętego działania. Nowy Blaze ET swoją budową przypomina inne odtwarzacze z klawiaturą numeryczną i klawiszami funkcyjnymi. do tego praktycznie posiada, to wszystko, co Orion, albo kiedyś BookSense, a do tego Wi-Fi, nagrywanie DAISY, obsługę skype’a i jeszcze kilka aplikacji. Niestety oba modele odtwarzaczy Blaze działają mocno ociężale, co będzie denerwowało nawet średnio zaawansowanych użytkowników. Niestety producent nie zamierza tego poprawić, nie widząc takiej potrzeby. Szkoda.

 

 

Podsumowanie to fragment artykułu mojego autorstwa, napisanego dla kwartalnika Tyfloświat NR 4 (29) 2015. Artykuł dostępny na licencji Creative

Commons Uznanie autorstwa 3.0.

 

Napisz odpowiedź