Podsumowanie 2015 r. Czytniki ekranu

 

Coraz większą popularnością cieszy się darmowy screenreader NVDA. Jak zwykle, mniej więcej co kwartał ukazują się jego nowe wersje. Może zmiany w nich zawarte, nie są już aż tak spektakularne, jak to było kiedyś, niemniej z wersji na wersję użytkownicy zawsze dostają coś godnego uwagi. W tym roku były to m.in.:tryb szybkiej nawigacji dla MS Word,  lepsze odczytywanie większej ilości informacji o formatowaniu i innych szczegółach w arkuszu Ms Excel, edytorze MS Word i webowych aplikacjach (Google Docs), znacznie poprawiona obsługa wiadomości w programie MS Outlook, obsługa wyrażeń matematycznych (konieczny MathPlayer), lepsze działanie i obsługa systemu Windows 10, w tym ekranów dotykowych i wreszcie ulepszone działanie z komunikatorem Skype dla pulpitu.

NVDA Remote Access

Już kilka lat temu główne screenreadery zawierały w sobie rozwiązania służące do pracy zdalnej z innym komputerem. Były one nie do końca proste w konfiguracji, często też niestabilne, ale przede wszystkim generowały mimo wszystko dosyć znaczne opóźnienia, co zniechęcało użytkowników chcących pracować w ten sposób profesjonalnie. Na szczęście sytuacja uległa ostatnio diametralnej poprawie. Dwóch niewidomych programistów: Christopher Toth i Tyler Spivey, m.in. dzięki bardzo szybko i z nadwyżką przeprowadzonej zbiórce w serwisie Indiegogo, napisało wtyczkę do NVDA, nazwaną NVDA Remote Access, dzięki której możliwa jest praca na innym komputerze. Jedynym warunkiem, by było to możliwe, są dwa programy NVDA z tą wtyczką oraz ustanowienie połączenia Pomiędzy komputerami. NVDA Remote może bardzo ułatwić wykonywanie wszelkiego rodzaju pracy w charakterze wsparcia informatycznego, albo przeprowadzania szkoleń.

JAWS 17

Wciąż popularny JAWS doczekał się nowej wersji, oznaczonej numerem 17. Tym razem skupiono się na obsłudze zaawansowanych aplikacji działających w przeglądarce internetowej. To dla nich można tworzyć skrypty oraz pliki ustawień konfiguracyjnych działające tylko na określonych stronach internetowych. Wprowadzony został ponadto specjalny tryb Inteligentnej Nawigacji, w którym JAWS nie oferuje w przeglądarce swoich standardowych funkcji nawigacyjnych i oddaje pierwszeństwo aplikacji internetowej. Trudno w tej chwili  powiedzieć, z jakimi rozwiązaniami to działa. ZA przykład podawane są rozwiązania SharePoint Microsoftu. Do tego znacznej poprawie uległa praca z ekranami dotykowymi (nowe gesty, tryb zaznaczania, obsługa dotykowej klawiatury).

Leasey

Pisząc o JAWSie, zasygnalizuję tylko dosyć znaczącą ekspansję na rynku brytyjskim, nakładki Leasey. To specjalne skrypty, mające w zamierzeniu autora – niewidomego Twórcy skryptów, Brayana Hardgena, z jednej strony pomóc osobom mało obeznanym w tajnikach pracy z komputerem, a z drugiej strony ułatwić życie tym bardziej zaawansowanym. I rzeczywiście. Dla każdego coś miłego. Otrzymujemy zestaw kilkunastu modułów, z których jedne działają lepiej, inne gorzej. Jedne wydają się niezbędne i bardzo pomocne, inne wykorzystują mechanizmy bardzo łatwo dostępne w standardowy sposób, stąd ich istnienie wydaje się nieco na wyrost. Leasey posiada bardzo proste hierarchiczne menu podobne do tego, jakie jest zawarte w pakiecie Dolphin Guide, oraz szereg skrótów klawiszowych, poprzedzonych stosownym prefixem. Dzięki nim można: uruchamiać wybrane programy, łatwiej zaznaczać wiele plików i tekst w różnych programach, sterować programem Foobar2000 z każdego miejsca w systemie, łatwiej używać Twittera (Chicken nugget i Tween), programu ITunes, Skype, Spotify i wiele więcej. Wszystko działa niby stabilnie, ale nie do końca. Wynika to, jak sądzę, ze specyfiki działania skryptów programu JAWS, który jest bardzo czuły na szereg ustawień, szczególnie dotyczących modyfikacji klawiatury. W naszych warunkach oprogramowanie to ma jeszcze jedną niezwykle istotną wadę. Jest bardzo mocno zoptymalizowane, a wręcz dobrze działa tylko w angielskiej wersji systemu Windows i programu JAWS. Szkoda, bo posiada ono kilka bardzo ciekawych funkcji, które mogłyby w znacznym stopniu przyczynić się do lepszej produktywności pracy, a za razem sprawić, by mniej zaawansowani użytkownicy komputera i czytników ekranu, krok po kroku odkrywali jego możliwości. I jeszcze jedno. Leasey to drogi niestety program.

Window-Eyes 9 i ZoomText Fusion

Ostatni z głównych czytników ekranu dla systemu Windows po czasie stagnacji, zaczął się dalej rozwijać. Wypuszczona jeszcze pod koniec 2014 r. wersja Beta 9.0 programu Window-Eyes, zadebiutowała ostatecznie na samym początku ubiegłego roku. Trzeba przyznać, że Twórcy screenreadera zrobili dużo, by program ten dorównał swoim konkurentom. Przede wszystkim na nowo został opracowany i przepisany Tryb Przeglądania, co wpływa na znacznie bardziej efektywne i stabilne przeglądanie stron internetowych. Na reszcie możliwe stało sięprzeglądanie dynamicznych stron opartych na HTML5 oraz praca z aplikacjami internetowymi np. Google Docs. Pojawił się specjalny tryb obsługi tabel, co do którego zdania są podzielone. Podobnie rzecz się ma z nowym trybem zaznaczania na stronach internetowych. można teraz zaznaczać tekst, w podobny sposób, jak to czyni się w MS Word, tzn. naciskając klawisz F8 na początku i końcu zaznaczonego fragmentu tekstu. Możliwe jest potem jego skopiowanie, wraz z warstwą HTML (linki, grafika itp.). Wszystkie te zmiany, choć bardzo potrzebne, zdaniem pytanych długoletnich użytkowników Window-Eyes istotnie zbliżają działanie tego screenreadera do NVDA i JAWSa, niemniej wciąż Window-Eyes nie działa w pełni stabilnie i wielu już nie wystarcza do pracy.

Z końcem tego roku na rynku ukazała się kolejna podwersja Window-Eyes oznaczona numerem 9.3. Przede wszystkim pozwala ona bardziej efektywnie wykorzystać potencjał systemu Windows 10. Znacznie też została poprawiona praca z MS Outlookiem i pewnymi elementami Ms Office’a (Excel, sprawdzanie pisowni). Poprawie uległ też tryb ciągłego czytania tekstu, a czas reakcji syntezatora na naciskane klawisze, stał się ponoć szybszy. Być może najciekawszą nowością, jaka się pojawiła, jest na nowo zaprojektowany dodatek Wirtualizacja, z wbudowanym OCR do wyciągania tekstu z grafiki na ekranie, ale też z plików pakietu Office. Musi minąć jeszcze trochę więcej czasu, aby można było ocenić skuteczność wprowadzonych nowości.

Wypada jeszcze wspomnieć o ZoomText Fusion. Tego można było się spodziewać. Firma AI Squared, która teraz rozwija Window-Eyes, a wcześniej była znana z programu powiększającego ZoomText, postanowiła programy te zaoferować we wspólnym pakiecie. ZoomText Fusion, stanowi on połączenie dwóch programów: ZoomText Magnifier/Reader oraz Window-Eyes. Zyskają na tym przede wszystkim osoby bardzo słabowidzące, albo takie, który wzrok stopniowo się pogarsza. W ten sposób mogą one z poziomu powiększenia, stopniowo przejść do pracy z już typowym screenreaderem, jakim jest Window-Eyes. Na razie program nie jest jeszcze dostępny w Polsce, ale niedługo ma się to zmienić. W chwili pisania tego artykułu, nie wiem, która z polskich firm – czy Harpo, czy E.C.E., będzie sprzedawać program i świadczyć pomoc techniczną w jego używaniu..

 

 

Podsumowanie to fragment artykułu mojego autorstwa, napisanego dla kwartalnika Tyfloświat NR 4 (29) 2015. Artykuł dostępny na licencji Creative

Commons Uznanie autorstwa 3.0.

 

 

Napisz odpowiedź