Artykuł. Mac i pecet przestrzenie równoległe

Komputery Apple są w Polsce coraz bardziej znane. Za sprawą popularności IPhone’a I screenreadera VoiceOver, nie tak znowu mała liczba niewidomych I słabowidzących użytkowników, postanowiła nabyć komputer Mac. Zwykle jest to MacBook, ale zdarzały się komputery IMAc I MacMini. Interesując się od wielu lat tą tematyką, na podstawie wielu rozmów z ich użytkownikami, muszę stwierdzić, że stopień wykorzystania przez nich potencjału tkwiącego w systemie Mac OS, nie jest tak duży jak mógłby być. Wszystko za sprawą z jednej strony niedopracowanego, a z drugiej strony, nie tak znów łatwego screenreadera VoiceOver, który stanowi integralną część systemu operacyjnego komputerów Apple. W podstawowych zastosowaniach sprawdza on się zwykle dobrze, ale bardziej zaawansowanym użytkownikom mogą doskwierać jego braki, albo bardziej uciążliwe, w stosunku do systemu Windows, używanie rozmaitych aplikacji. Ekosystem Apple’a ma również plusy, takie jak: dobra integracja z I-urządzeniami dzięki ICloud i funkcji Handof-Continuity, dobre walory użytkowe sprzętu Apple, czy wreszcie  możliwość pracy na komputerze, przy pomocy gładzika, na co nie pozwala żaden screenreader.

Kiedyś wysoka cena komputera firmy Apple szła w parze z wysoką ceną czytnika ekranu JAWS, albo Window-Eyes. Dziś już tego problemu w zasadzie niema, gdyż darmowy czytnik ekranu – NVDA, zdążył bardzo się rozwinąć.

 

Prezentujemy pierwszy głos w dyskusji na temat komputerów Apple, z perspektywy użytkownika niewidomego.

Będzie to tekst Damiana Przybyły, opublikowany  pierwotnie naBlogu prywatnym , który dzięki uprzejmości Autora, publikujemy również w tym miejscu.

 

 

Mac i pecet przestrzenie równoległe

Odkąd produkty Apple’a stały się realną, dostępną alternatywą dla niewidomych lub słabowidzących użytkowników komputerów, w środowisku zaczął w naturalny sposób narastać spór o wyższość jabłuszka nad okienkami. Ulegając pasji badacza kupiłem kilka lat temu macbooka. Początki były dla zatwardziałego użytkownika Windowsów trudne. Wieloletnie kształtowanie nawyków nigdy nie jest obciążeniem, które łatwo byłoby przezwyciężyć. Jednakże inwestycja w drogi sprzęt oraz wierność podjętemu postanowieniu sprawiły, że eksperyment prowadziłem konsekwentnie. Przez prawie trzy lata używałem praktycznie wyłącznie macbooka, nawet wtedy, gdy wydawało mi się, że jest to najgłupszy z możliwych pomysłów. Uznałem, że nie ma innej metody by nauczyć się tego nowego sposobu obcowania z treściami cyfrowymi. Minęło kilka lat i obowiązki zawodowe sprawiły, że powróciłem do środowiska Windows. Taka perspektywa pozwala na podjęcie próby porównań, próby jakiegoś bilansu, jakiegoś rozstrzygnięcia tego “konkursu piękności”.

Poniżej postaram się w kilku punktach bilans mych doświadczeń przedstawić.

Koszty na wejściu

Początkujący użytkownik komputera może zastanawiać się, jakie urządzenie, jaki system, będą dla niego lepsze. Kupując nasz sprzęt chcemy możliwie jak najszybciej go używać. W tej kategorii macbook wygrywa bezapelacyjnie. Nauka podstawowej obsługi czytnika ekranu zajmuje kilkanaście minut a samouczek przygotowano tak aby nawet kompletny nowicjusz, osoba, która nigdy wcześniej nie dotykała komputera, dał sobie radę i podstawowe komendy opanował. Po przejściu samouczka system zaprasza nas do kreatora konfiguracji, który, i tu znów punkt dla Apple’a, zrobiono tak by nowicjusz zrozumiał co gdzie jak i dlaczego robi. Na tym etapie wystarczającą umiejętnością jest rozumienie czytanego tekstu i wykonywanie prostych poleceń.

Z drugiej strony poważną wadą systemu Windows jest brak dobrego, będącego składnikiem systemu czytnika ekranu, oraz łatwej i przejrzystej procedury wprowadzającej nowicjusza w środowisko pracy.

Współpraca z otoczeniem.

Znowu punkty dla komputerów z jabłuszkiem. Podłączenie skanera, drukarki czy innych urządzeń do macbooka spowoduje pojawienie się prośby o zainstalowanie komponentów potrzebnych do obsługi naszych urządzeń peryferyjnych a jedyną rzeczą, której system oczekuje w tym miejscu od użytkownika jest naciśnięcie przycisku “OK”. Reszta dzieje się automatycznie. Dowiadujemy się, że urządzenie jest gotowe do użycia i możemy go używać. Nawet w systemie Windows 8, który, co trzeba przyznać, zbliżył się znacząco do standardów wsparcia technicznego wyznaczonych przez Apple’a, rzecz nie odbywa się w tak łatwy, wygodny i nie wymagający rozumienia czegokolwiek poza prostymi poleceniami, sposób.

Lecz współpraca z otoczeniem nie ogranicza się do obsługi urządzeń peryferyjnych. Gdyby tak było decyzja o wyborze systemu byłaby łatwa. Współpraca z otoczeniem to także wymiana treści. Wspólna praca nad dokumentami, oraz łatwy sposób wymiany dokumentów. W tym miejscu oczywiście MS Windows wygrywa i to w sposób druzgocący. A oto przykład:

Początkujący użytkownik komputera i smartphone’a chce wgrać do swojego telefonu muzykę albo audiobook. Jeśli używa IPhone’a, to po podłączeniu telefonu do komputera zsynchronizuje interesujące go treści używając do tego Itunes. Ten doskonale dostępny z VoiceOverem program przeprowadzi cały proces w sposób tyleż elegancki co bezbolesny. Jeżeli jednak nasz użytkownik był na tyle nierozsądny by kupić sobie smartphone’a z systemem Android, to właśnie zaczęła się jego droga przez mękę. Współpraca urządzeń jest oczywiście możliwa, ale wymaga samodzielnej instalacji dodatkowych komponentów i/lub szukania potrzebnych aplikacji na stronach producentów urządzeń, a to zadanie dla nowicjusza może być po prostu zbyt trudne. Należy przy tym liczyć się z tym, że instalacja takich komponentów spowoduje wystąpienie problemów związanych z dostępnością. O ile komputer z systemem windows pozwala dość łatwo transferować pliki do telefonu. Podczas połączenia za pomocą USB pamięć urządzenia jest widziana w systemie jako dodatkowy nośnik danych a transfer za pośrednictwem bluetooth odbywa się bez zauważalnych problemów, o tyle w przypadku systemu Mac OS przeprowadzenie tej operacji dla początkującego użytkownika sprzętu jest praktycznie niemożliwe. Ktoś powie, że to źle, iż w MS Windows telefon widziany jest jako dysk zewnętrzny, ponieważ takie rozwiązanie sprzyja, bodaj potencjalnie, naruszaniu prawa autorskiego. Z technicznego punktu widzenia oczywiście będzie miał rację, ale taki sposób patrzenia na sprawę całkowicie pomija, żeby nie powiedzieć lekceważy, czynnik ludzki. Nikt nie lubi być traktowany jak przestępca tylko dlatego, że znalazł się w sytuacji, w której popełnienie przestępstwa jest możliwe.

Osobnym i wymagającym szczególnej uwagi zagadnieniem jest możliwość współpracy przy tworzeniu dokumentów. W chwili, gdy piszę ten tekst Jedyne efektywne środowisko takiej wymiany stanowi dla użytkownika z dysfunkcją wzroku platforma Google. Dostępność tego rozwiązania wprawdzie poprawia się, ale jest ono obciążone wszystkimi wadami wynikającymi z korzystania z aplikacji webowych. Biorąc pod uwagę trwające prace nad dostępnością pakietu MS Office dla Mac Os można jednak mieć nadzieję na pozytywne zmiany w tej dziedzinie.

Rozrywka i relaks

Nie znam przyjemniejszego odtwarzacza do słuchania muzyki czy wygodnego gromadzenia własnej kolekcji nagrań i zarządzania nią niż Itunes. Trudno też o rozwiązanie problemu nagrywania plików audio czy nawet filmików, łatwiejsze, zwłaszcza dla osób posiadających jedynie podstawową wiedzę o korzystaniu z komputera, niż QuickTime. Obie powyższe aplikacje są wprawdzie dostępne dla użytkowników czytników ekranu tak w systemie Windows, jak i w Mac OS, ale w przypadku Mac Os komfort korzystania z nich jest zdecydowanie większy. Czytanie plików w formatach PDF czy EPUB jest równie wygodne w obu systemach, ale użytkownicy okienek muszą sobie kupić spełniający oczekiwania osób z dysfunkcją wzroku czytnik, podczas, gdy posiadacze macbooków mają do dyspozycji doskonale dostępne i dobrze zaspokajające omawiane potrzeby aplikacje, które są komponentami systemu.

W kategorii “Aktywność w sieciach społecznościowych” moim zdaniem nieznacznie wygrywa Windows. Na uwagę zasługuje interesujący dla użytkowników Twittera wybór kilku równoległych rozwiązań – w tym dwóch darmowych. Ta konkurencja sprawia, że każde z oferowanych rozwiązań windowsowych daje nam więcej niż jedyne dobrze dostępne rozwiązanie w systemie Mac OS.

Praca

O ile przeszukiwanie sieci, czytanie i prowadzenie korespondencji oraz czynności pokrewne można w obu omawianych systemach robić równie komfortowo, o tyle praca z dokumentami a zwłaszcza z takimi, które wymagają od nas kontroli nad ich formatowaniem, poruszania się po skomplikowanych strukturach oraz edytowania tych struktur, możliwa jest w efektywny sposób jedynie w systemie MS Windows. Gwoli uczciwości po napisaniu pierwszej wersji niniejszego tekstu podjąłem próbę poprawiania i zmieniania jego treści wykorzystując do tego MS Word w wersji dla Mac OS. Zadanie jest wykonalne, ale Jakość współpracy czytnika ekranu jest dużo gorsza niż ta, którą oferują nam czytniki w natywnym środowisku Microsoftu. Podczas mojego testu próbowałem wstawiać do tekstu nagłówki. Nawet jeśli udawało się to zrobić, VoiceOver podczas czytania dokumentu nie informował w żaden sposób o tych elementach. Z drugiej jednak strony na pozytywne wyróżnienie zasługuje bardzo dobrze zrobiona w wersji MS Worda dla Mac OS dostępność korekty błędów. W chwili, gdy piszę ten tekst, nie istnieje gotowe rozwiązanie wspomagające pracę niewidomego tłumacza, który chciałby korzystać z oprogramowania napisanego dla Mac OS. Prace nad takim rozwiązaniem wprawdzie trwają, ale kiedy się zakończą i jaki będzie ich wynik? Trudno powiedzieć.

Sprzęt

Wiele różnych komputerów przeszło przez moje ręce, lecz żadna maszyna przeznaczona do pracy z systemem Windows, której cena nie przyprawiała o kołatanie serca, nie dawała bodaj części tej przyjemności estetycznej jak i komfortu pracy, którą można się cieszyć korzystając z komputerów firmy Apple. Maszyny te są wprawdzie niemiłosiernie drogie, ale szybkość uruchamiania, oraz bardzo stabilna praca, bywa, że procedurę ponownego uruchomienia komputera przeprowadza się na Macu raz na kilka miesięcy, w połączeniu z długim czasem pracy na bateriach sprawiają, że sprzęt ten uważam za zdecydowanie dobry i biorąc pod uwagę stosunkowo wolniejsze starzenie się tych urządzeń, godzien polecenia.

Podsumowując

Idealnym rozwiązaniem dla kogoś, kto chciałby mieć dobry komputer, cieszyć się swobodą wymiany informacji, lecz także czerpać korzyści wynikające z używania stabilnego i doskonale dopracowanego pod względem ergonomicznym środowiska, polecam komputer firmy Apple z systemem mac OS i równolegle zainstalowanym systemem MS Windows. Chyba, że powstająca właśnie wersja pakietu MS Office 2016 będzie dobrze dostępna w systemie Mac OS. Wtedy? Nawet wtedy, choć wybór stanie się jeszcze trudniejszy, przyczyny, dla których świat według Apple będzie zniechęcał, nie ustaną.

Nawet bowiem wtedy środowisko tworzone przez Apple będzie zamknięte a użytkownik będzie w nim domyślnie traktowany jak przestępca. Nawet wtedy Mac OS nie pozwoli użytkownikom na komfortowe korzystanie z rozwiązań alternatywnych. O ile w MS Windows czytnik ekranu pozwala na komfortowe korzystanie z różnych przeglądarek – Chrome, Firefox, Internet Explorer – o tyle w Mac OS używanie w sposób produktywny przeglądarki innej niż Safari jest zwyczajnie niemożliwe. Wreszcie nawet wtedy systemowy czytnik ekranu będzie dawał użytkownikom systemu z jabłuszkiem dostęp tylko do tego, co zostało w ścisły sposób podporządkowane jednemu i jak uważa się w tamtym środowisku, jedynie słusznemu patentowi na dostępność. Różnica między systemem Windows i Mac OS to różnica między systemem dla użytkowników i użytkownikami dla systemu.

 

 

Napisz odpowiedź